środa, 26 kwietnia 2017

Depilacja światłem IPL z Philips Lumea Prestige

Kochani ;)

Kilka tygodni temu otrzymałam do przetestowania nowość w depilacji światłem Philips Lumea Prestige  o którym pisałam Wam w tym poście. Właśnie tam prezentuję Wam zawartość i moje pierwsze wrażenia. Jeśli jesteście ciekawi zapraszam Was TUTAJ.



Dzisiaj, po kilku tygodniach stosowania chciałabym opowiedzieć Wam o moich wrażeniachdotyczących tego urządzenia. 
Nie ukrywam, że depilacja to dla mnie bardzo istotny temat, zwłaszcza w tych porach roku, gdzie odkrywamy nasze ciało. Pewno podobnie jak niejedna z Was miałam dosyć częstego stosowania maszynek, a widok odrastających włosków w krótkim czasie doprowadzała mnie do szału. Dzięki Philips Lumea Prestige do domowej depilacji światłem zmieniło się całkowicie moje podejście do tego tematu.


Przyznam się Wam szczerze, że z ogromną ciekawością podeszłam do tego zadania i sprawia mi on nie lada frajdę ;)

Zabiegi wykonuję zgodnie z tym jak zaleca producent, czyli co 2 tygodnie. W sobotnie wieczory mam chwile dla siebie, gdzie w zaciszu swojego domu poddaję się profesjonalnym zabiegom depilacji. Nogi, pachy oraz okolice bikini to te partie ciała, które zostały potraktowane tym urządzeniem. 

Dołączone do zestawu nasadki z ikonkami odpowiadającymi danej części ciała pozwalają w sposób instynktowny dobrać odpowiedni element do depilacji danej partii ciała, bez konieczności ciągłego szperania w instrukcji obsługi.


Samo urządzenie jest rewelacyjnie wyprofilowane i świetnie się go stosuje. Po zapoznaniu się z najważniejszymi kwestami dotyczącymi użytkowania możemy przejść do profesjonalnych zabiegów. 


Urządzenie IPL Philips Lumea kieruje delikatne impulsy światła do cebulek włosów, przez co zapobiega ich odrastaniu. Świetną opcją jest dostosowanie intensywności światła do odcienia naszej skóry. Wystarczy, że urządzenie przyłożymy do ciała i naciśniemy przycisk ze znakiem Lupy, a po kilku sekundach podświetli się najlepsza dla danego miejsca opcja intensywności impulsu od 1 do 5.


Philips Lumea Prestige działa zarówno bezprzewodowo jak i na zasilaniu akumulatorowym. Ja preferowałam zasilanie sieciowe, gdyż bez problemu mogłam dokonać depilacji wszystkich partii ciała, bez konieczności ponownego ładowania akumulatora. 

Stosowanie Lumea Prestige jest bardzo komfortowe zwłaszcza, gdy brakuje nam czasu na wizyty w salonach kosmetycznych. W sumie koszt kilku wizyt równoważy się z ceną tego urządzenia, a jego żywotność będzie nam służyła dobrych kilka lat. 

Czas trwania depilacji zależy od wielkości partii naszego ciała. Na depilację nóg przeznaczam ok. 20 minut, pach - ok. 5 minut i podobnie okolic bikini. 

Urządzenie generuje błysk dopiero po odpowiednim przyłożeniu nasadki do skóry i pod odpowiednim kątem. Takie rozwiązanie jest bezpieczne zarówno dla naszych oczu jak i innych osób będących w pobliżu. 


Sam zabieg jest bezbolesny i banalnie prosty. U mnie doskonale sprawdza się poziom 4 i 5. Jednakże dla osób, które są bardzo wrażliwe na jakikolwiek ból istnieje możliwość ręcznego zmniejszenia poziomu odpowiedniego do osobistych preferencji. 

Ja obecnie jestem po 3 zabiegu w 2 - tygodniowych odstępach czasu i mogę szczerze powiedzieć, że ilość włosów zmniejszyła się o ponad 50%.  Widać obszary, które są już całkowicie ich pozbawione, a w miejscach, które jeszcze odrastają włosy są one cieńsze i delikatniejsze. Skóra po zabiegach nie jest podrażniona ani przesuszona. 

Przede mną jeszcze kilka tygodni testowania, jednakże już dziś mogę stwierdzić, że to urządzenie świetnie sprawdza się w swoim przeznaczeniu ;)

Pozdrawiam Was gorąco ;)

Kasia

12 komentarzy:

  1. Super! Z przyjemnością przetestowałabym to urządzenie, szczególnie że idzie sezon intensywnego golenia ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, niestety nie dla mnie laserowa depilacja... :P Zawsze mnie kuszą te depilatory, ale ja wolę z kolei nie kusić losu, haha :D Zostaję przy wosku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzy mi się ten depilator, nienawidzę golenia maszynkami, ale póki co jestem na nie skazana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja gdyby nie projekt trnd pewno też bym nie miala okazji wypróbować ;)

      Usuń
  4. Aj szkoda ze mi się nie udało dostać do testów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam do obserwowania , zmienilam adres emaila a blog pozostał , mialam niewiele obserwatorów dlatego ich informuje <3

    OdpowiedzUsuń