piątek, 1 lipca 2016

Duet do zadań specjalnych od Eveline

Kochani nadeszło lato, a to czas, aby nasza sylwetka i ciało prezentowało się jak najpiękniej i okazale ;) Ja od dłuższego czasu poddawałam moje ciało kilku sprawdzonym zabiegom, a dodatkowo odpowiednia dieta i trochę sportu zdziałały wiele ;)

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam dwa kosmetyki marki Eveline, które rewelacyjnie wpisują się w tematykę dzisiejszego posta i sprawiają, że ciało jest zadbane i dopieszczone do granic możliwości ;)


Pierwszy bohater to Slim Extreme 4D, Złoty peeling - masaż drenujący. Peeling zamknięty w złotej tubce od razu rzuca się w oczy, a zapewnienia producenta są tak okazałe, że tylko działać;)

Peeling - masaż drenujący to innowacyjny produkt wyszczuplający zainspirowany najnowszymi osiągnięciami światowej kosmetologii i medycyny estetycznej skutecznie złuszcza martwy naskórek, przywracając skórze blask i świeżość. Efekt 4D wyszczuplanie i modelowanie sylwetki w czterech wymiarach: nawilża i wygładza, napina i ujędrnia, rewitalizuje, działa do 48h. Innowacyjna formuła bogata w aktywne mikrogranulki delikatnie usuwa obumarłe komórki, likwidując szorstkość i łuszczenie się naskórka. Rewitalizujący masaż odświeża i dodaje energii, pozostawiając skórę jedwabiście gładką. Wygładzona i rozgrzana skóra jest gotowa na kurację antycellulitową.



Peeling ma bardzo ciekawą konsystencję - gęstego, bąbelkowego musu o delikatnym złotawym zabarwieniu. Konsystencja jest taka jaka powinna być... Żelowa, która nie przelatuje przez palce. Zapach jest również bardzo przyjemny... Świeży, miętowo - owocowy, który idealnie wtapia się w orzeźwiające wymagania letniej aury ;)


Podczas aplikacji na wilgotną skórę przyjemnie ją "drapie" -nie za mocno, ale też nie za słabo - dla mnie wręcz idealnie...Jest to sama przyjemność pobudzić w ten sposób skórę i za jego przyczyną dokonać masażu ciała, który dodatkowo relaksuje mnie po całym dniu. Po zmyciu peelingu skóra staje się jak nowo narodzona ;) Jest ona nieziemsko wygładzona, aksamitna i ujędrniona. Jakby ktoś na nowo przyodział ją w inny strój... Ja jestem tym faktem zachwycona i uzależniona od tego efektu!!!

Już jutro poznacie drugiego bohatera, a teraz idę oddać się błogiej chwili relaksacji z moim złotym skarbem w dłoni ;)

Serdeczności ;)

Kasia

4 komentarze:

  1. wypróbowałabym granatu.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam kiedys peeling eveline, ten turkusowy, ale dla mnie za mało ścierający :P do mycia ok,ale do peelingu za słaby :P

    OdpowiedzUsuń