niedziela, 29 maja 2016

Makijaż kosmetykami Paese - nowości kosmetyczne

Kochani w końcu jestem ;) Po długim ale świetnym weekendzie szczęśliwie dotarłam do domu i pełna pozytywnej energii zabieram się za pisanie kolejnych recenzji ;)

Ponad miesiąc temu pisałam Wam, że uczestniczyłam w warsztatach makijażowych organizowanych przez markę Paese, wtedy też zakupiłam kilka nowości kosmetycznych tej marki i dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat tych kosmetyków.


Rozpocznę od podkładu kryjącego Long Cover Fluid. Podkład zamknięty jest w ciężkiej szklanej butelce, która przypomina sejf pancerny ze skarbem w środku ;) Opakowanie nie posiada pompki, jedynie szpatułkę, którą nabieramy fluid. A jak spisał się w swoim przeznaczeniu???




Muszę Wam powiedzieć, że jestem nim zachwycona!!! To jeden z tych podkładów, który mogę zaliczyć do ulubieńców i na którego zawsze mogę liczyć ;) Nosi się go bardzo komfortowo. Po nałożeniu na skórę wtapia się w nią, a dodatkowo pozostawia twarz, która wygląda promiennie i tak zdrowo. Tuszuje niedoskonałości a przy tym nie tworzy efektu maski. Utrzymuje się do 8 godzin i wygląda tak naturalnie ;)

Po nałożeniu podkładu pora zapoznać się z cieniami do powiek.


Kto mnie zna, wie, że preferuję bardzo delikatny, naturalny i lekki makijaż. W tym celu użyłam dwóch cieni. Pierwszy z nich - jasno różowy o perłowym wykończeniu oraz brązowy, który jest cieniem matowym.





Zarówno jeden jak i drugi cień w swojej roli spisują się bardzo dobrze. Ich pigmentacja jest zadowalająca. Kolor odzwierciedla ich barwę na powiece a i ich trwałość jest również ok.


Z zachwytem będę teraz prezentować Wam tusz do rzęs. Jego charakterystyczną cechą jest to, że oprócz tradycyjnego działania ma również zastosowanie jako odżywka do rzęs, przez co wzmacnia rzęsy, pogrubia i sprawia, że stają się one piękne, długie i idealne.


W moim przypadku jest to strzał w 10!!! Ten tusz jest genialny!!! Mimo zewnętrznej klasyki - klasyczna szczoteczka, tradycyjny wygląd, konsystencja a działa takie cuda!!! Moje rzęsy nigdy nie były tak piękne!!!


Na koniec kolejna perełka marki Paese będąca wisienką na torcie ;) Jest to sypki puder brązujący "Słońce Egiptu".



W swojej strukturze posiada miliony drobinek, które pięknie połyskują na twarzy dodając cerze blasku i podkreślając makijaż. Można go stosować również na szyję, czy dekolt. Słyszałam, że świetnie radzi sobie również w formie rozświetlaczaa do całego ciała, czy też jaki brokat do włosów ;) Zastosowań jest mnóstwo, ale cóż się dziwić skoro tak pięknie się prezentuje ;)


I jak Wam się podobają moje perełki makijażowe???

Pozdrawiam ;)

Kasia

wtorek, 24 maja 2016

Pielęgnacja kosmetykami Venus...

Nadchodzi lato, a to czas pięknych nóg i zadbanego ciała... Ja będę rozpoczynać akcję  - regeneracja na nadchodzące lato, ale to w niedługiej przyszłości. Dziś natomiast zapraszam Was na post, w którym pokażę Wam dwa produkty, które bardzo sobie chwalę i które pozwalają mi na szybką i skuteczną regenerację mojego ciała...


Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze muszę przed depilacją nóg używać produktów do golenia, gdyż moja skóra na nogach szybko się uczula, swędzi, a na dodatek pozostawia czerwone plamy... Dlatego też pianka do golenia do skóry wrażliwej stała się moim ulubieńcem.



Zamknięty w poręcznym opakowaniu produkt wystarcza na bardzo dług czas... Po naciśnięciu dozownika ukazuje się pianka, którą z łatwością aplikuje się na skórę i która pozwala na to, aby golarka sunęła po skórze niczym po tafli...


Jego zastosowanie bardzo ułatwia mi depilację nóg. Zmiękcza ona włoski, nawilża skórę i sprawia, że potem wygląda ona na zadbaną i estetyczną.

Kolejnym kosmetykiem marki Venus jest balsam do ciała pod prysznic. Produkt kryjący w sobie dwie funkcje świetnie sprawdza się u mnie w tym szalonym czasie, gdzie nie ma czasu na poświęcenie płynących minut na pielęgnację ciała.



Kosmetyk zamknięty w typowym dla balsamu opakowaniu skrywa w sobie kremową konsystencję, którą nakładam  na zwilżone ciało. Balsam pod prysznic nie tylko pięknie pachnie delikatna nutą przywodzącą mi na myśl wiosenny powiew wiatru, ale również nawilża moje ciało i dobrze myje. Kosmetyk z wiadomych przyczyn nie pieni się ale swoją kremową konsystencją otula je pozostawiając świeżą, napiętą i wygładzoną skórę.


Czy Wy też jesteście miłośnikami takich kosmetyków ułatwiających życie?

Pozdrawiam ;)

Kasia

poniedziałek, 23 maja 2016

Czytamy z Wydawnictwem EGMONT

Witajcie ;)

Nie wiem czy już Wam wspominałam, ale mój synek chodzi teraz do 1 klasy i każdy z nas wie, jak ważną kwestią jest nauka czytania i pisania. Jest to podstawowa i najważniejsza umiejętność jaka powinno posiąść dziecko kończąc 1 rok nauki szkolnej. Ja na szczęście mam ten plus, że moje dziecko kocha książki i zatapia się w nich godzinami, jednakże jest wiele dzieci, które nie ukazują zainteresowania czytelnictwem a czytać trzeba się nauczyć.

W tej sytuacji świetnym rozwiązaniem są książeczki do nauki czytania podzielone na poziomy. My mamy dwie z nich...


Pierwsza z nich - POZIOM 1 to książeczka Wielki Karol i mały Lolek. Przeprowadza nas ona przez życie naszego Wielkiego Polaka jakim był Jan Paweł II. Kolorowe ilustracje potęgują wyobraźnię dziecka i pozwalają zobaczyć skrawek życia JPII. Natomiast pojedyncze zdania zapisane dużą czcionką stanowią podsumowanie ilustracji i pozwalają dziecku przeczytać samodzielnie zdanie, tak ważne dla dziecka.



Drugą książką, która doskonali umiejętność czytania jest książka Mecz o wszystko - POZIOM 3.


Na łamach tej książeczki poznajemy dzień z życia piłkarza począwszy od pobudki aż do późnych godzin nocnych. To tutaj dzieci stykają się z wieloma wyrzeczeniami, jakie muszą dokonać piłkarze, aby osiągnąć sukces, poznają ich dietę, sposób funkcjonowania, dbałość o swoje ciało, ale co mi bardzo przypadło do gustu - psychologiczne aspekty zwycięstwa.




Książeczka jest bardzo pouczająca i przekazuje ważne wartości, które są niezbędne do funkcjonowania również w dorosłym życiu.

Jestem zauroczona tę serią książeczek i przyznam się szczerze, że jeśli gdzieś je znajdę na pewno zakupię kolejne jej egzemplarze.

Pozdrawiam

Kasia

środa, 18 maja 2016

Sposób na stare dżinsy - zrób to sam

Nie lubię, gdy dobre gatunkowo ubrania leżą w zapomnieniu w szafie, a ja tylko na nie zerkam wiedząc, że już ich nie założę, bo... No właśnie... Nie są już modne??? Znudziły mi się???

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jak łatwym, domowym sposobem tchnęłam "życie" w swoje stare dżinsy, które na dnie szafy odleżały już swoje...

Potrzebne mi do tego były... dżinsy, nożyczki, zakupione za grosze naszywki, jednorazowa golarka i odrobina czasu ;)


To teraz pora brać się do dzieła... W niektórych miejscach dokonałam przetarć z użyciem jednorazowej maszynki. Słyszałam też, że można spodnie potraktować przy użyciu tarki, ale ja postawiłam tym razem na niezawodną golarkę ;)

Dalej poszły w ruch nożyczki i nacięłam nogawki spodni w niektórych miejscach....


Przy użyciu pęsety powyciągałam pojedyncze nitki i nadałam moim spodniom zadziornego charakteru ;)


Na koniec zaprasowałam zakupione w pasmanterii naszywki i gotowe!!!


Takie zmiany to bardzo szybki łatwy sposób, aby nadać starym spodniom nowego charakteru. To także oszczędność dla portfela i ogromna satysfakcja z efektu końcowego.

Dobrze sobie w taki sposób odświeżyć także inne ubrania ;) Ja już szukam kolejnych inspiracji, a w tych spodniach również pokażę się Wam niebawem ;)

A Wy też lubicie nadawać nowe życie swoim ubraniom???

Pozdrawiam ;)

Kasia

poniedziałek, 16 maja 2016

Nowości ze sklepu Edibazzar.pl

Hej ;)

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam nowe zegarki ze sklepu Edibazzar, które zamówiłam ostatnio ;)

Korzystam już ze strony któryś raz i tym razem nie do końca jestem zadowolona z zamówienia. Zegarki, które zamówiłam nie były wszystkie dla mnie... Dodatkowo moja koleżanka poprosiła o zamówienie również dla niej i jak pech chciał właśnie do niej trafiły dwa wadliwe zegarki - pierwszy z nich miał zarysowaną tarczę, a drugi zaciągnięty pasek. Szkoda... Bo ostatnie zamówienie było nienaganne.

To co tym razem nowego się pojawiło???




Każdy z nich ma swój urok nieprawdaż??? Sądzę, że na tej stronie każdy znajdzie coś dla siebie...

Ja tym razem zdecydowałam się tylko na jeden zegarek, ale jest świetny i cieszę się z niego jak małe dziecko ;)


Co o nich sądzicie???

Pozdrawiam

Kasia

niedziela, 15 maja 2016

Prezent na I Komunię Świętą

Maj to miesiąc, gdzie uroczystości pierwszokomunijne zbliżają się wielkimi krokami.
Tak się składa, że w tym roku moja chrześnica przystępuje do I Komunii Świętej, a ja już swój prezent komunijny mam skompletowany...


O głównym prezencie, który przygotowałam dla mojej chrześnicy nie będę pisać. Po ustaleniach z Rodzicami mojego pierwszokomunijnego Aniołka sądzę, że będzie bardzo zadowolona. Jednak ja chciałam jeszcze dodać coś od nas, co zostanie dla niej jako pamiątka od cioci ;)

No cóż... Tutaj było już trudniej... Łańcuszek - został podarowany przez Rodziców, kolczyki - od dziadków, dlatego ja jako dodatek do głównego prezentu postanowiłam podarować jej zegarek pierwszokomunijny.

Oj tak... Jestem tradycjonalistką i gdy zobaczyłam na stronie Dom Czasu zegarek, który wygląda identycznie jak mój, który dostałam też na swoją I Komunię Świętą te kilkanaście lat temu nie mogłam się oprzeć pokusie, aby taki sam nie zakupić mojej chrześnicy ;)



Przesyłka dotarła do mnie w przeciągu kilku dni. Wszystko odbyło się sprawnie i bez jakichkolwiek problemów. Sam zegarek został zapakowany w etui w kształcie serca, który pięknie się prezentuje ;)


Do tego postanowiłam sprezentować jej również Album pierwszokomunijny Wydawnictwa Siedmiogród.

Zarówno oprawa jak i zawartość bardzo przypadła mi do gustu. Na łamach kartek albumu znajdziemy miejsce nie tylko na utrwalenie wspomnień z tego wyjątkowego dnia, ale również dodatkowe sentencje, opowiadania i myśli, które głęboko wzruszają...






A jakie Wy macie pomysły na taki wyjątkowy Dzień???

środa, 11 maja 2016

Normalizujący krem z zieloną herbatą do skóry mieszanej lub tłustej - Farmona, Herbal Care,

Wybór dobrego kremu do twarzy jest dla mnie zawsze bardzo ważny, gdyż moja skóra nie jest już tak "młoda" jak dawniej, a ja mam coraz większe wymagania i oczekiwania co do takich kosmetyków.

Obecnie postanowiłam, aby o moją cerę zadbał krem normalizujący z zieloną herbatą do skóry mieszanej lub tłustej od marki Farmona.



W kartonowym opakowaniu utrzymanym w bardzo prostej i przemawiającej tonacji barw bieli i zieleni został ukryty szklany 50 ml słoiczek z zabezpieczonym hermetycznie kremem.

Sam krem ma stosunkowo gęstą, ale też i piankową konsystencję o śnieżnobiałym kolorze. Powiem Wam szczerze, że z takim rodzajem kremu jeszcze nie miałam do czynienia. Z jednej strony zawiera mnóstwo cennych składników, dlatego też, byłam przekonana, że będzie on zaliczył się do grupy tych "cięższych", jednakże jego piankowa konsystencja bardzo przypadła mi do gustu i idealnie wtopiła się w wiosenny czas...


Wspomniałam Wam już, że krem zawiera naturalne składniki aktywne, które świetnie się u mnie sprawdziły m.in: ekstrakt z zielonej herbaty, który tonizuje i łagodzi podrażnienia, ekstrakt z oczaru wirginijskiego, sprawia, że skóra odzyskuje równowagę i nabiera zdrowego kolorytu, bioaktywny cynk PCA, który hamuje rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie trądziku i stanów zapalnych oraz reguluje wydzielanie sebum odpowiedzialnego za świecenie się skóry,biokompleks matujący doskonale pielęgnuje skórę tłustą i mieszaną, zapewniając jej komfort i świeży wygląd przez cały dzień, inutec stanowi naturalny prebiotyk, który zwiększa skuteczność pozostałych składników oraz korzystnie wpływa na stan skóry, chroniąc ją przed przesuszeniem i powstawaniem podrażnień. Krem nie zawiera parabenów, BHA, alkoholu etylowego, oleju parafinowego ani barwników. 
Krem o świeżej, ziołowej i delikatnej nucie zapachowej w szybki sposób wchłania się w moją cerę nawilżając ją i pozostawiając odżywioną. Cieszy mnie fakt, że nie zapycha skóry i nie pozostawia tłustego filmu, którego nie jestem zwolennikiem. Świetnie sprawdza się również jako baza pod makijaż. Ja stosuję go na dzień, po porannych zabiegach oczyszczających oraz na noc - pozostawiając mu pracować z moją cerą przez cały ten czas... Budząc się rano moja skóra jest zrelaksowana, wypoczęta, odprężona i napięta... Uwielbiam go za to, że mimo ostatnio ciężkich dni, po mojej cerze nie widać zmęczenia, niewyspania i szarości cery...
Ja jestem nim zauroczona, a koszt ok. 10zł za krem i wydajność, która jest piorunująca sprawia, że nowa linia kosmetyków Farmona zaliczam do bardzo udanych ;) Ciekawa jestem innych produktów tej serii, dlatego też na pewno po przetestowaniu wrócę do Was z kolejnymi nowinkami kosmetycznymi Farmony, które będą godne polecenia ;)

Znacie tę serię kosmetyków???


Pozdrawiam ;)

Kasia