środa, 30 marca 2016

Test szminek Rimmel The only 1

Cześć ;)

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jak wypadły szminki Rimmel The Only 1 podczas testowania.


Ja mam tutaj trzy kolory -jasny o nr 100, czerwony o nr 610 i typowo fioletowy, śliwkowy - nr 800.


Cała gama kolorów szminek składa się z 13 odcieni i ich główną rolą jest to, że mają być kryjące, silnie nawilżające i długotrwałe.


Pierwszy odcień Pink Me Love Me nr 100 to odcień delikatnego różu, idealnie nadającego się na codzienne wyjścia, do pracy, szkoły czy też do makijażu wieczorowego. Jej wykończenie jest perłowe i pięknie prezentuje się na ustach.



Drugi odcień to Cheeky Coral - nr 610. Jest to klasyczna, czerwona szminka, która przykuwa spojrzenia i przy niej nie można przejść obojętnie ;)




Jej wykończenie jest kremowe, bardzo nawilżające i pięknie wygląda na ustach.

Ostatni odcień to Under My Spell - nr 800 jest to mocny, intensywny odcień fioletu.




Powiem Wam szczerze, że ja nie używam tak intensywnych szminek,ale ona ma coś w sobie i bardzo mi się podoba ;)

Krycie wszystkich trzech szminek jest bardzo dobre, pięknie się prezentują na ustach, a przy tym są bardzo komfortowe w użytkowaniu. Mając je na ustach mogę śmiało powiedzieć, że świetnie je nawilżają, wypełniają i przyjemnie się je użytkuje.

Po kilku minutach od nałożenia szminka zastyga na ustach, czuć wtedy jakby kolor wtargnął w głąb ust i osadził się na nich.

Podczas jedzenia, czy picia ściera się tylko kolor w wewnętrznej części ust, jednak po kilkukrotnym ich zaciśnięciu wszystko wraca do normy, a usta dalej błyszczą pięknym kolorem i wzbudzają we mnie podziw.

Szminka utrzymuje się na ustach ok. 3 - 4 godzin, co uważam za bardzo dobry efekt w porównaniu z innymi pomadkami do ust.

Formuła zawiera mieszankę lekkich olejków, olejku z owoców dzikiej róży i olejku rycynowego, witaminę E, ale nie jest tłusta, a raczej aksamitna. Cena szminki to 29zł, co dla mnie oznacza dobry produkt w przestępnej cenie ;)

A Wam jak się podoba???


Buziaki ;)

czwartek, 24 marca 2016

Nowości na wiosnę - zegarki

Witajcie ;)

Jak Wasze przygotowania do Świąt??? U nas całą parą, dlatego też tutaj jest mnie troszkę mniej ;) Już niedługo wyjeżdżamy na Święta, ale mam nadzieję, że zdążę przygotować kilka wpisów na ten czas ;)

Dzisiaj natomiast zabieram Was na haul zakupowy, gdzie główną rolę odgrywają zegarki ;)

Pokazywałam Wam niedawno kilka nowych zegarków na Instagramie . Tak się złożyło, że koleżanki w pracy były zachwycone ich wyglądem oraz nie ukrywajmy - ceną. Dlatego też poprosiły mnie, żebym zamówiła zegarki również dla nich ;)

Tym razem skorzystałam ze strony Edibazzar i już za dwa dni przesyłka była u mnie ;) Wszystko przebiegło sprawnie, a że zamówienie było wyższe niż 100zł nie płaciłam za przesyłkę ;) Dodatkowo otrzymałam 10% rabatu ;)

To co??? Pokazuję Wam co zamówiły dziewczyny ( oczywiście ja skromnie też poszerzyłam swój asortyment) ;) One same wybierały model, które przypadły im do gustu... To zaczynamy...

Zegarki w kolorze białym...






Zegarki w kolorze czarnym...





Zegarki w kolorze złota...





Zegarki w srebrnym odcieniu...




I na koniec moje zamówienie... ;)




I co o nich sądzicie??? Ja na chwilę obecną jestem bardzo zadowolona z tych zegarków ;) Oby służyły jak najdłużej ;)

Buźka!!!

poniedziałek, 21 marca 2016

Ujędrniający krem - żel modelujący - TOŁPA GREEN

Czy Wy czujecie nadchodzącą wiosnę??? W końcu dziś świętujemy jej rozpoczęcie ;) Ja czuję ją zmęczeniem, ospałością, brakiem energii i lenistwem... Naprawdę!!! Nie wiem co się dzieję, ale ostatnimi czasy mam jakąś wiosenną chandrę...Brrr...

Ale pora się obudzić i wziąć się za siebie - a w szczególności za swoje ciało ;) Dlatego też sięgam po kosmetyki, które pozwolą mi uzyskać odpowiednią sylwetkę na nadchodzący czas ;)


Kosmetyk zamknięty jest w 200 ml tubie, którą z łatwością aplikuje się na ciało. Krem - żel pachnie bardzo przyjemnie - właśnie tak wiosennie ;) Świeżo, kwiatowo i delikatnie ;)

W swoim składzie posiada między innymi : ekstrakt z korzenia imbiru, ekstrakt z kwiatów pomarańczy, fucogel oraz glicerynę.



Jego konsystencja jest bardzo delikatna i dla mnie kieruje się w stronę kremu. Z ogromną łatwością aplikuje się na skórę i bardzo szybko wchłania tak, że po 2 -3 minutach nie czuć już mokrego kosmetyku na ciele. Kolejny plus to fakt, że nie pozostawia na skórze tłustej warstwy ani nie lepi się. Otula nas natomiast przyjemnym, subtelnym aromatem, który pozwala się zrelaksować i oddać chwili błogiej melancholii...



Krem - żel aplikuję sobie codziennie na wybrane partie ciała, które wymagają potraktowania je "wspomagaczami". Kosmetyk nakładam okrężnymi ruchami i powiem Wam, że zauważam efekty ;) Skóra stała się ujędrniona, bardziej wygładzona, elastyczna i taka pełniejsza ;) Dodatkowo jest ona bardzo aksamitna w dotyku i taka napięta i nawilżona ;) Bardzo podoba mi się uzyskany efekt, dlatego będę sięgać po ten produkt z lekkością serca ;)

A Wy co o nim sądzicie??? Dodam na koniec tylko, że kosztuje on ok. 24zł - dla mnie rewelacja!!!

Pozdrawiam

LuxFly

środa, 16 marca 2016

20 bajek do czytania dzieciom przed snem - Tamara Michałowska

Bajki czytane mojemu synkowi przed snem są w naszym domu tradycją... Od pierwszych dni po pojawieniu się Nikosia na świecie książki stanowią wyjątkowe miejsce... Po kilku latach codziennego czytania książek zaowocowało to nie tylko w bogatym słownictwie naszego dziecka, co potwierdza Wychowawczyni w szkole, jego rozwiniętą wyobraźnią oraz wiedzą, którą nas często zaskakuje ;)


Obecnie moja pociecha nie zaśnie bez przeczytania bajki i w tym zakresie na pomoc przychodzi nam książeczka Wydawnictwa Siedmiogród.

Na kartkach pięknie wydanej książki w grubej oprawie i przenosząca w swoich ilustracjach i kolorach skrawek dziecięcych snów na papier czekają niezwykłe przygody, pouczające historie i magiczne krainy...






Książka zawiera 20 bajek idealnie nadających się do czytania przed snem... Utwory są stosunkowo krótkie ale i ciekawe, pełne zaskakujących wydarzeń i humoru. Każda z bajek niesie za sobą pewne przesłanie, które pobudza do refleksji, przemyśleń i stanowić mogą punkt wyjścia do rozmów z dzieckiem na poruszany temat...



Mój synek jest nią oczarowany... Dlatego nie dziwi mnie fakt, że jego małe rączki przed snem sięgają właśnie po tę książkę, która pozwala mu przenieść się w spokojny świat marzeń i snu...



wtorek, 15 marca 2016

PartyLite - Wnetrze otulone zapachem...

Wracając do domu marzę o tym, aby wokół panował ład i porządek, a w powietrzu unosił się subtelny i przyjemny aromat... Jak z tym pierwszym postanowieniem nie zawsze mi wychodzi, to drugie mam w zasięgu dłoni dzięki PartyLite ;)


Dekoracyjne patyczki stanowią świetne rozwiązanie jako subtelny dodatek do naszych wnętrz, a przy tym dbają one o piękny aromat w naszych pomieszczeniach... Każdy patyczek wytwarzany jest z rolowanego papieru. Produkty te dostępne są w 8 wariantach zapachowych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Koszt jednego zestawu (5szt.) wynosi 45,00 zł. 



Aromat utrzymuje się do 10 - 15 dni. Jeśli chcemy dozować intensywność zapachu, to wykorzystujemy do tego celu kilka patyczków. Dodatkowo możemy mieszać ze sobą różne warianty zapachowe otrzymując tym samym całkiem nowe i wyjątkowe aromaty... Jak możecie sami zauważyć posiadają one również nacięcia, dzięki czemu można je z łatwością dzielić na mniejsze kawałki ;)

Świetnym gadżetem, który proponuje nam firma jest mobilny odświeżacz. Jego subtelny wygląd w formie PenDrive pozwala na wykorzystanie go w przeróżnych miejscach i sytuacjach ;)



Wystarczy, że połamiemy patyczki zapachowe i włożymy je do odświeżacza ;) Możemy go zabrać wszędzie, a jego przeznaczenie jest tak szerokie jak tylko pozwala na to nasza wyobraźnia... Możemy umieścić go w szafie z ubraniami, w torebce, w łazience, przy klatce nawiewu, czy też zabrać z sobą do samochodu. 




Co sądzicie o takich gadżetach zapachowych??? Ja uwielbiam i z ogromną przyjemnością wyszukuję ciekawych rozwiązań ;)

Pozdrawiam ;)