niedziela, 15 listopada 2015

Jesienne denko

Witajcie ;)

W końcu zabrałam się za moje kosmetyczne zużycia i przygotowałam projekt denko ;) Nawet nie byłam świadoma, że aż tyle się tego uzbierało...

W takim razie zaczynamy???

Rozpocznę od kosmetyków do włosów...

W tym jesiennym czasie zużyłam dwa rodzaje szamponów od schauma firmy Schwarzkopf, które bardzo dobrze współpracowały z moimi włosami. Po każdym myciu włosy były lekkie, błyszczące i nie przetłuszczały się. Nie straszne im były wiatry, jesienne deszcze i wahania temperatur.


Dodatkowo 2 razy w tygodniu używałam odżywkę Pantene, którą oceniam bardzo pozytywnie ;)


I jeszcze jeden produkt do włosów używany przez moich mężczyzn ( małego i dużego)


Szampon nawilżający Oillan nie tylko świetnie spisuje się już od pierwszych dni życia dla bobasów, ale nawet tych starszych jak i jeszcze bardziej starszych ;) Mój mąż ma problemy skórne i ten szampon nie tylko koił jego skórę głowy, ale działam też leczniczo... Świetnie się spisał w swojej roli ;)

Teraz nadszedł czas na produkty do demakijażu twarzy i oczu.

O olejku do demakijażu od Resibo pisałam już TUTAJ. Olejek był niesamowity i radził sobie nawet z najbardziej trwałymi kosmetykami kolorowymi. Dodatkowo intensywnie nawilżał cerę, przez co zbędne już było używanie kosmetyków nawilżających.


Natomiast wygładzający olejek do demakijażu CLOCHEE całkowicie skradł moje serce... Same wspaniałości zamknięte w jednej butelce. Tak dobrego produktu nie poskąpiłyby gwiazdy Hollywood ;)

Dalej zużyłam płyny micelarne bez których nie wyobrażam sobie oczyszczania cery i ich obecności w łazience.


Nawilżający płyn micelarny 3 w 1 od Eveline był bardzo pozytywny, jednak zajmuje 3 miejsce z całej zaprezentowanej trójki. Drugie miejsce przyznaję produktowi Tołpa - bardzo delikatny i dla mnie zbyt mało skuteczny. Natomiast z całej trójki bezwzględnie przoduje płyn micelarny od Resibo, który był świetny w zakresie oczyszczania, nawilżania i pielęgnacji.

Ostatni zużyty produkt do twarzy, to delikatny żel do mycia twarzy od Green Pharmacy.


Bardzo przyjemny i stosunkowo skuteczny produkt, jednakże wachlarz produktów kosmetycznych jest tak szeroki, że raczej już do niego nie wrócę.

To teraz pora na umilacze dla ciała ;) Na pierwszy rzut produkty do kąpieli...


Żel do kąpieli od Natura Siberica był boski!!! A jak pachniał - CUDO!!! Dalej płyn do mycia i kąpieli Oillan, który świetnie spisywał się w pielęgnacji skóry mojego dziecka. Na zakończenie kilka słów o olejku piwnym do kąpieli... Z produkatmi Saela miałam pierwszy raz do czynienia. Olejek wyglądał fantastycznie, jak lane piwo z pianką na dwa palce ;) Jego aromat też pozwalał napawać się aromatem piwa, gdzie w połączeniu z ciepłą wodą w łazience unosił się delikatny chmielowy aromat - możne było złapać humorek ;))) - żartuję. Olejek bardzo dobrze oczyszczał jak i nawilżał ciało. Sama Penelopa nie poskromiła by takiej kąpieli ;) Na koniec jeszcze jeden piwny kosmetyk, czyli sól do kąpieli, która umilała kąpiel mojemu mężowi ;)

I produkt, który idealnie spisywał się w zakresie higieny intymnej od Provag - na pewno na stałe zagości w mojej łazience.


Kolejny produkt do ciała to masło od ILES DU VENT o którym pisałam już ochy i achy... Ale naprawdę jest to jeden z lepszych produktów nawilżających z jakimi miałam do czynienia...


Dalej produkty do pielęgnacji stóp, które bardzo rzadko się u mnie pojawiają, a tylko dlatego, że brak mi systematyczności w tym zakresie... Nic też dziwnego, że zbawienne okazały się...


Skarpetki od Świt Pharma zdziałały cuda dla moich zmęczonych stóp - domowe SPA w zaciszu swojej łazienki - super pomysł ;)

Perełki do kąpieli stóp od No36 bardzo pozytywne wspominam i działały łagodząco na moje stopy... A pumeks pozwala cieszyć się wygładzonymi stópkami ;)

Dalej dwa zużyte antyperspirant, bez których ani rusz ;) Ten od Fa był taki sobie. Nie do końca spasował mi jego zapach, natomiast Vichy wprost uwielbiam i nie znam lepszego antyperspirantu od niego ;)


Teraz pora na zapachy...


Lekka cytrusowa mgielka do ciała od Mariza mimo swojego niepozornego wizerunku była bardzo trwała i pięknie pachniała świeżymi nutami. Natomiast perfumy od LAMBRE Summer przenosiły mnie w czas letnich wieczorów otulone ciepłym wiatrem. Zapach świeży, pełen lekkości i bardzo trwały. Już tęsknię...

Na koniec próbki kosmetyczne...


Jak Wam się podobają moje zużytki??? Znalazłyście coś ciekawego dla siebie???

Udanego wieczoru ;)

LuxFly

13 komentarzy:

  1. Znam schauma Q10 miałam bardzo dawno temu ten szampon ;)
    Skarpetki od Świt Pharma mam i zawsze o nich zapominam, muszę w końcu je przetestować.
    spore denko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieźle Ci poszło :) u mnie ten żel z GP powodował straszne napięcie skóry i jej wysuszenie :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnego ze zużytych przez Ciebie kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewno znasz mnóstwo innych, których ja jeszcze nie znam ;)

      Usuń
  4. Faktycznie trochę się uzbierało :) chcę piwny olejek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak ;) troszkę ich było ;) Olejek piwny polecam ;)

      Usuń
  5. Miałam kiedys ten micel z Tolpy i pamietam, ze bylam z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Resibo miałam krem ultranwilżający:) przyjemne denko Kasiu:)

    OdpowiedzUsuń