środa, 25 lutego 2015

Projekt denko - styczeń'15r.

Witajcie ;)

Ależ mnie tu dawno nie było... Sama nie wiem za co się brać, po tak dłuższej przerwie... Ale cala i zdrowa zapraszam Was dzisiaj na spóźniony projekt denko miesiąca stycznia ;)

Już tradycyjnie rozpoczynam od produktów do włosów... Tutaj pojawiły się dwa kosmetyki, za którymi będę tęsknić...


Szampon odbudowujący z olejkiem z awokado i masłem karite - Garnier Ultra Doux bardzo lubiłam... Po jego zastosowaniu włosy były odżywione, lśniące i takie miękkie... Natomiast szampon codzienny do włosów ciemnych Pilomax   różnił od swojego poprzednika... Konsystencją, zapachem... Ale działanie miał bardzo dobre i korzystnie wpłynął na kondycje moich włosów.

W zakresie pielęgnacji twarzy, aż sama zacieram rączki, jakie cudowności miałam okazję wypróbować...

Krem do twarzy Argan & Goats - The Secret Soap Store  był niesamowity i bardzo pozytywnie wpłynął na kondycje mojej skóry... Tak lekki i puszysty, a przy tym treściwy i regenerujący, był potrzebnym zastrzykiem nawilżenia dla mojej cery... 

Natomiast na straży oczyszczenia cery stał niezawodny uszlachetniony olejek arganowy do oczyszczania i mycia twarzy - BIELENDA. To dzięki niemu spałam spokojnie, wiedząc, że moja cera jest idealnie oczyszczona a przy tym nawilżona i pełna dobrodziejstw, jakie za jego sprawą moja cera otrzymywała... Będę tęsknić za jednym i drugim kosmetykiem i z chęcią chciałabym do nich wrócić...

Moje ciało też było rozpieszczane samymi pozytywnymi produktami...

 Kremowe mydło pod prysznic Kozie Mleko ZIAJA umilało mi kąpiele i pozwalało na chwilę odprężenia... Dodatkowo 2 razy w tygodniu poddawałam się zabiegowi domowego SPA przy użyciu buskiej maski siarczkowej do ciała - Sulphur Zdrój,  która dopieszczała moje ciało i pozwalała na chwilę odprężenia...

The Activist flaming active body oil dbał o maksymalne nawilżenie ciała otulając je niewidzialną mgiełką wypełnioną dobroczynnymi właściwościami. Natomiast balsam do ciała Aktywne wyszczuplanie - Cztery Pory Roku starał się podołać trudom zmniejszenia cellulitu, jednakże nie do końca mu to wychodziło...

O odpowiednią gładkość nóg dbał ultradelikatny nawilżający krem do depilacji - Eveline który nie przypadł mi do gustu... Taki sposób depilacji jest dla mnie męczący, choć rezultaty były zadowalające...

 Pewno już klasykiem jest zapach od AVON - Little Black Dres. Zawsze będzie kojarzył mi się z zapachem młodości i pewno za każdym razem ten sentymentalny aromat będzie wywołwał uśmiech na mojej twarzy ;) 

Tusz do rzęs Pump Up od Lovely był bardzo dobry, trwały, wydajny i pięknie prezentował się na rzęsach ;) Za tak przystępną cenę za  niedługo znów po niego sięgnę, tym bardziej, że umknął mi i nie zdążyłam uwiecznić go na zdjęciach ;)

 Na koniec trochę próbeczek, które  z mozołem wykańczam...


I tak prezentuje się cala moja denkowa gromadka ;)

Pozdrawiam 

LuxFly





10 komentarzy:

  1. Ładnie Ci poszło Kasiu :) uwielbiam ten tusz z Lovely, a balsam z Czterech Pór Roku to faktycznie średniaczek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuszą mnie kosmetyki Secret Soap Store :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W koncu musze ten olejek z bielendy wypróbować, bo czeka i czeka na swoja kolej : p szampon pilomaxu był spoko, ale nie będę tęskniła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spotkałam jeszcze kremu do depilacji z którego byłabym zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tusz Lovely tani, a za taką cene genialny.. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie Ci poszło. Perfumy i tusz zna, a olejek do mycia twarzy, zaczynam testować

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię ten szampon z Garniera i oczywiście maskarę Lovely :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładnie ci poszło :). Ja się czaję na tą maskarę Lovely :)

    OdpowiedzUsuń