niedziela, 26 października 2014

Jesienny must have

Witajcie ;)

Dzisiejszy post jest o moich ulubionych elementach, bez których nie wyobrażam sobie jesieni ;)

Zawsze, gdy nadchodzi chłodniejsza pora roku moje upodobania kosmetyczne, ubraniowe, domowe itp. przechodzą metamorfozę...

Jednym z takich przeobrażeń jest moje zamiłowanie do szminek w bardziej intensywnych kolorach. W lecie sięgam po błyszczyki w delikatnych odcieniach, natomiast jesienią uwielbiam bardziej treściwe pomadki do ust w różowych, pomarańczowo - czerwonych odcieniach...


Nie wyobrażam sobie wyjść z domu, bez pomalowanych ust i mimo mojego upodobania do cieni i tuszy, w okresie jesiennym moim must have stanowia szminki ;)


Skoro już jesteśmy przy ustach to kolejnych produktem "must have" na jesień są wazelinki do ust.


Niczym niedźwiedź, który otacza się znaczącą tkanką tłuszczową, ja lubię pokryć swoje usta tłustą wazeliną, które i tak w tej jesiennej porze są narażone na wysuszenie, pęknięcia i wiele innych szkodliwych warunków. Moim przyzwyczajeniem stało się smarowanie ust przed położeniem się spać oraz po przebudzeniu. Widzę ogromne efekty mojej systematyczności w tym zakresie, bo usta wyglądają na zadbane, nawilżone i nie mam z nimi zadnego problemu ;)


Kolejną kwestią która się u mnie zmienia z okresu letniego na okres jesienno - zimowy to upodobanie do smarowideł do ciała... Uwielbiam wsmarowywać sobie od stóp do głów mazidełka, a następnie otulić się szlafrokiem i tak spędzać jesienne wieczory z gorącą czekoladą w ręce ;)


Gdy jesteśmy przy smarowidełkach, to jesień nie wyobrażam sobie również bez kremu do stóp.


Nakładam grubą warstwę kremu, dalej ciepłe skarpety i bamboszki... Uwielbiam to... A skoro mowa o stópkach, to nie może zabraknąć również kremu do rąk. 


W mojej torebce krem do rąk ma swoje miejsce i w razie potrzeb sięgam po niego ;))) Dłonie w końcu też zasługują na chwilę relaksu...

W tym jesiennym okresie wracam również do innej nuty zapachowej perfum... W lecie dominują świeże, orzeźwiające i lekkie aromaty, natomiast o tej porze roku sięgam po cięższe, słodsze nuty...  Obecnie wróciłam do Naomi Campbell...


Uwielbiam, gdy ten zapach otula mnie niczym jesienny szal...

Aaaa... gdy jesteśmy już przy otulaniu się czymś ciepłym, to nie wyobrażam sobie jesieni bez cieplych swetrów ;)))


Do wyboru, do koloru...  Ta część garderoby nie pozwoli mi marznąć ani przez chwilę...

Skoro jesień, to również inne obuwie... Z ukochanych przeze mnie balerinek przeskakuję na cieplejsze okazy...


Moja babcia zawsze mi mówiła,  że gdy przemrozimy stopy,to przeziębienie murowane... Dlatego chronię moje stópki przed zimnem - cieplejszym obuwiem...

a na koniec nie może zabraknąć wszelkich rodzajów świeć zapachowych... W ich towarzystwie jesienne wieczory mi niestraszne ;)))


A co jest Waszym "must have" na jesień???

LuxFly

9 komentarzy:

  1. U mnie to intensywne kolory szimnek, wszelkiej maści czerwienie, Fiolety i wina, nudziaki takie delikatne zazwyczaj odpadają : ) No i do tego lakieraski w kolorze wina i fioletu : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja raczej idę w mniej szlone kolory, ale i tak odważnie ;)

      Usuń
  2. Jesień , jesień... Ja też stawiam na wszelkiej maści czerwienie i pomarańcze, chociaż nie tak dawno w ogóle nie malowałam ust ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również nie wyobrażam sobie jesieni bez cieplutkiego sweterka! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach jesień,uwielbiam ciepłe sweterki,świece i świecuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To u mnie też świeczki, ciepłe sweterki... :)

    OdpowiedzUsuń