czwartek, 30 października 2014

Jesienne kolory na powiekach...

Witajcie,

Dzisiaj zapraszam Was na przegląd moich ulubionych kolorów cieni do oczu na tę jesienną porę roku...

Pierwsze trio pochodzi od HEAN...


To zestawienie kolorystyczne idealnie pasuje na jesienną porę, więc nic dziwnego, że wracam do tych odcieni właśnie teraz. Błyszczące cienie z łatwością aplikują się na powiekę a ich intensywność można z łatwością dawkować...

Cienie GOSH dostałam jakiś czas temu od mojej najukochańszej przyjaciółki ;))) Ania zawsze wie, co kocham najbardziej ;)))


Jak sami widzicie kremowy odcień został już zużyty do cna... Natomiast żółcie i pomarańcze pojawiają się na moich powiekach trochę rzadziej...

A to wszystko dlatego, że uwielbiam wszelkiego rodzaju brązy...


Tę paletkę znalazłam w H&M i zagościła u mnie na stałe... Jak widzicie błyszczące cienie poszły w ruch, jeszcze maty testuję, ale wolę o tej porze roku, jak moje powieki delikatnie połyskują...

Dlatego namiętnie używam cieni od Isa Dora...


Te cienie uwielbiam za wszystko... Są to cienie z którymi nie rozstaję się ani na chwilę. Jedyne w swoim rodzaju i wielbię je nieustannie... Co jest jeszcze ciekawe... Tyle czasu już ich używam, a ciągle jest mi ich mało i mało... Nie nudzą mi się, a efekt jaki pozostawiają na powiece cieszy nie tylko oko ale i serce ;)

Jesienią nie może zabraknąć również trochę fioletów i szarości... W tym przypadku posiłkuję się cieniami od AVON...


Idealnie pasują do wykończenia makijażu oka i można je zestawiać w różnoraki sposób...

A Wy jakie preferujecie kolory na swoich powiekach???

LuxFly

środa, 29 października 2014

Przeciwzmarszczkowy krem na dzień SPF 15 - IWOSTIN Re - Actin,

Doskonale każda z nas zdaje sobie sprawę, że używanie odpowiednich kremów pozwala na zachowanie młodej cery na dłużej ;) I ja tutaj nie odbiegam, bo któż z nas nie chciałby być cały czas młody i piękny...

No cóż u mnie magiczna trójka z przodu została niedawno przekroczona, więc nic dziwnego, że sięgnęłam po kosmetyk przeznaczony dla tej grupy wiekowej ;)


 Krem zamknięty jest w 40 ml tubce i utrzymany w przyjemnym dla oka designie ;) Koszt tego kremu waha się w granicach 50 zł - 70 zł. Cena za taką pojemność wydaje się dosyć wygórowana, ale właściwości kremu są świetne, więc uważam, że te pieniądze nie idą w błoto ;)

Kilka przydatnych informacji od producenta...


Krem przeciwzmarszczkowy przeznaczony do codziennej pielęgnacji i nawilżania skóry twarzy i szyi po 30. roku życia.
Przeciwzmarszczkowy krem na dzień SPF 15 Iwostin Re - Actin należy stosować codziennie rano na oczyszczoną skórę twarzy i szyi.
Kompleks Re - Structure: uzupełnia braki substancji budulcowych takich jak ceramidy, NNKT, kwas hialuronowy. Wzmacnia strukturę skóry i odmładza ją od wewnątrz. Skutecznie odżywia i nawilża.
Trylagen: kompleks peptydów i protein, działa na 3 podstawowe funkcje kolagenu: zwiększa produkcję, porządkuje i chroni włókna kolagenowe, skutecznie opóźnia proces starzenia się skóry.
Lipochroman-6: silny antyoksydant o długotrwałym działaniu. Przechwytuje wolne rodniki i przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry. Chroni komórki przed uszkodzeniem.
Filtry UVB: SPF 15/UVA: 10: skutecznie chronią przed działaniem promieniowania UV, czynnika przyspieszającego starzenie się skóry.


Krem pomógł mojej cerze w kilku kwestiach i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Ma on białą, lekką konsystencję, która szybko się rozsmarowuje i ekspresowo wchłania... Delikatny zapach dodaje mu kolejny atut, przez co samą przyjemnością jest pokrycie twarzy, szyi i dekoltu tym kosmetykiem.




Bardzo się cieszę, że krem stosunkowo intensywnie nawilża moją cerę, a przy tym nie zatyka porów i nie przetłuszcza mojej cery. 




Podczas codziennego stosowania moja cera wygląda świeżej, zdrowiej a przy tym jest ona jędrniejsza. Jego kolejnym plusem jest to, że sprawdza się również idealnie jako baza pod makijaż i ja właśnie po wykonaniu porannych zabiegów pielęgnacyjnych wsmarowuję krem, a po kilku minutach wykonuje makijaż. Dzięki takiej bazie zauważyłam, że makijaż utrzymuje się o wiele dłużej, nie spływa i wygląda świetnie do samego wieczora,




Dodatkowo obecność filtru SPF 15 pozwala na pewną ochronę naszej cery przed promieniowaniem. 


W tym kosmetyku niestety zauważyłam jeden minus... Ma za małą tubkę i pojemność, bo wolałabym, żeby towarzyszył mi przez dłuższy czas... 


Pozdrawiam


LuxFly

wtorek, 28 października 2014

Delikatny żel do mycia twarzy dla skóry suchej i wrażliwej z aloesem - Green Pharmacy

O wypróbowaniu produktów Green Pharmacy marzyłam już od dawna. Gdy nadarzyła się okazja, aby je zakupić z ogromną radością pochwyciłam kilka produktów w cenie promocyjnej i zaczęłam testowanie...

Dzisiaj opowiem Wam o jednym z nich, a mianowicie o delikatnym żelu do mycia twarzy przeznaczony dla skóry suchej i wrażliwej.


Kosmetyk o pojemności 270 ml zakupiłam w bardzo przystępnej cenie za ok. 5 zł. W cenie regularnej kosztuje ok 8zł więc warto wypróbować bo cena jest rozsądna ;)

Żel do mycia twarzy zamknięty jest w plastikowej, ciemnej butelce z pompką. Opakowanie jest dobrej jakości, wygodne w użyciu a dodatkowo estetycznie się prezentuje ;) Pompka działa sprawnie, aplikując porządną porcję kosmetyku.


Choć skład nie do końca mi się podoba, to mogę śmiało stwierdzić, że obietnice producenta zostaly spełnione ;)


Kosmetyk bardzo dobrze i łagodnie myje moją twarz, podczas mycia delikatnie się pieni i wyczuwalny jest delikatny aromat... Dla mnie jest to zapach dojrzałych zbóż... Aloesu tutaj nie wyczuwam, ale aromat jest tak delikatny, że może mój nos nie uchwytuje tych subtelnych woni...

Żel nie wysusza ani nie podrażnia mojej cery. Powiedziałabym więcej, mam wrażenie, że dodatkowo nawilża moją cerę.


Ja stosuję ten produkt rano i wieczorem, jako dokończenie działań związanych z codzienną pielęgnacją i oczyszczaniem mojej cery. Po jego zastosowaniu wiem, że cera jest czysta i odświeżona. Mimo tego, że ma stosunkowo rzadką i lejącą konsystencję, nie przelewa się przez palce, a z działania jestem bardzo zadowolona.


A Wy miałyście okazję go wypróbować???

Ja już wiem, że jeszcze nie raz będę po niego sięgać ;)))

Udanego dzionka!!!

LuxFly

poniedziałek, 27 października 2014

Arganowe termoaktywne serum wyszczuplające - Eveline Slim Extreme 4D

Któż z nas nie sięga teraz po ciepłe ubrania... Otula się nimi skrzętnie, aby nie dać się mroźnej pogodzie... Ja nie tylko w ciepłych ubraniach chronię się przed chłodem. Dziś zapraszam Was na recenzję jednego z kosmetyków, który nie pozwoli mi zmarznąć ani przez chwilę...


 Kosmetyk zamknięty w plastikowej tubie, która jest przyjemna dla oka... a jego tylna część zapisana jest po brzegi informacjami...


Dowiemy się m.in. o działaniu tego produktu...


Sposobu użycia czy też tak ważnym dla nas składzie ;)


Za kosmetyk zapłacimy ok. 22 zł i uważam, że cena jest bardzo atrakcyjna do wydajności jak i efektów, jakie można otrzymać po jego zastosowaniu... Nie omieszkam stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych produktów antycellulitowych jakie miałam do tej pory...


Po otwarciu kosmetyku moje nozdrza poczuły świeży, cytrusowy aromat, który pozostaje przez dłuższy czas na skórze, a jego biała, kremowa konsystencja z łatwością rozprowadza się po partiach naszego ciała, które wymagają użycia tego produktu.


Powiem Wam szczerze, że mimo tego, że producent ostrzega przed mocnym uczuciem grzania, na taką dawkę gorąca nie byłam przygotowana... Ja stosuję ten kosmetyk na partie ciała, które są problematyczne i wymagają mocniejszego wsparcia w tym zakresie ;) Wmasowałam białą, lekką konsystencję w moje ciało i po chwili oblała mnie fala gorąca, która  z jednej chwili na drugą stawała się coraz bardziej intensywna... Trzeba przyznać, że efekt rozgrzania jest intensywny!!! Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że pali jak diabli!!!

Ja osobiście jestem tym efektem zachwycona ;) Jest on do wytrzymania, a uczucie gorąca i pieczenia nie pozwala mi marznąć w te chłodne, jesienne wieczory ;)))

Efekt grzania utrzymuje się ok. 30 - 40 minut, po czym powoli zaczyna się niwelować...

A jak wygląda skóra po jego zastosowaniu???

Nie omieszkam stwierdzić, że jest to jeden z najlepszych produktów antycellulitowych jakie miałam do tej pory... Już po pierwszym użyciu widać znaczące wygładzenie skóry i jej napięcie... Jest ona nawilżona i delikatna...

Dodatkowo serum posiada delikatne, złote drobinki, które połyskują na ciele ( starałam się to uchwycić na poniższym zdjęciu).


W jesiennej porze, gdy nasze ciało schowane jest pod warstwami ubrań niestety nie ma możliwości zaprezentowania tych migocących drobinek, jednak przyjemnie jest patrzeć na tak zadbane ciało...

Jestem zauroczona tym serum, po którego nie raz jeszcze sięgnę, bo efekty jakie otrzymałam dla mnie stanowią wymarzone rezultaty!!!

A czy Wasze zdanie jest podobne do mojego??? Miałyście okazję wypróbować tego grzejącego cudaka???

Pozdrawiam

LuxFly

niedziela, 26 października 2014

Jesienny must have

Witajcie ;)

Dzisiejszy post jest o moich ulubionych elementach, bez których nie wyobrażam sobie jesieni ;)

Zawsze, gdy nadchodzi chłodniejsza pora roku moje upodobania kosmetyczne, ubraniowe, domowe itp. przechodzą metamorfozę...

Jednym z takich przeobrażeń jest moje zamiłowanie do szminek w bardziej intensywnych kolorach. W lecie sięgam po błyszczyki w delikatnych odcieniach, natomiast jesienią uwielbiam bardziej treściwe pomadki do ust w różowych, pomarańczowo - czerwonych odcieniach...


Nie wyobrażam sobie wyjść z domu, bez pomalowanych ust i mimo mojego upodobania do cieni i tuszy, w okresie jesiennym moim must have stanowia szminki ;)


Skoro już jesteśmy przy ustach to kolejnych produktem "must have" na jesień są wazelinki do ust.


Niczym niedźwiedź, który otacza się znaczącą tkanką tłuszczową, ja lubię pokryć swoje usta tłustą wazeliną, które i tak w tej jesiennej porze są narażone na wysuszenie, pęknięcia i wiele innych szkodliwych warunków. Moim przyzwyczajeniem stało się smarowanie ust przed położeniem się spać oraz po przebudzeniu. Widzę ogromne efekty mojej systematyczności w tym zakresie, bo usta wyglądają na zadbane, nawilżone i nie mam z nimi zadnego problemu ;)


Kolejną kwestią która się u mnie zmienia z okresu letniego na okres jesienno - zimowy to upodobanie do smarowideł do ciała... Uwielbiam wsmarowywać sobie od stóp do głów mazidełka, a następnie otulić się szlafrokiem i tak spędzać jesienne wieczory z gorącą czekoladą w ręce ;)


Gdy jesteśmy przy smarowidełkach, to jesień nie wyobrażam sobie również bez kremu do stóp.


Nakładam grubą warstwę kremu, dalej ciepłe skarpety i bamboszki... Uwielbiam to... A skoro mowa o stópkach, to nie może zabraknąć również kremu do rąk. 


W mojej torebce krem do rąk ma swoje miejsce i w razie potrzeb sięgam po niego ;))) Dłonie w końcu też zasługują na chwilę relaksu...

W tym jesiennym okresie wracam również do innej nuty zapachowej perfum... W lecie dominują świeże, orzeźwiające i lekkie aromaty, natomiast o tej porze roku sięgam po cięższe, słodsze nuty...  Obecnie wróciłam do Naomi Campbell...


Uwielbiam, gdy ten zapach otula mnie niczym jesienny szal...

Aaaa... gdy jesteśmy już przy otulaniu się czymś ciepłym, to nie wyobrażam sobie jesieni bez cieplych swetrów ;)))


Do wyboru, do koloru...  Ta część garderoby nie pozwoli mi marznąć ani przez chwilę...

Skoro jesień, to również inne obuwie... Z ukochanych przeze mnie balerinek przeskakuję na cieplejsze okazy...


Moja babcia zawsze mi mówiła,  że gdy przemrozimy stopy,to przeziębienie murowane... Dlatego chronię moje stópki przed zimnem - cieplejszym obuwiem...

a na koniec nie może zabraknąć wszelkich rodzajów świeć zapachowych... W ich towarzystwie jesienne wieczory mi niestraszne ;)))


A co jest Waszym "must have" na jesień???

LuxFly

wtorek, 21 października 2014

Luksusowy jedwabisty fluid - VERONA Ingrid

Gdy sięgnęłam po podkład od Verony wiedziałam, że idealnie będzie pasował do jesiennej aury... Czy się jednak sprawdził???


Już samo opakowanie przykuwa wzrok... Czyż każda z nas nie chciałaby mieć tak nieskazitelnej  cery??? Czy moja twarz po nałożeniu podkładu będzie tak idealna??? Mój produkt o numerze 17 zamknięty jest w buteleczce z pompką...


Uwielbiam taki rodzaj aplikatora, ponieważ jest bardzo higieniczny, a dodatkowo dozujemy sobie odpowiednią ilość produktu...

Jednak gdy odkręciłam górną część, zobaczyłam, że nie posiada wężyka do pompki... Myślałam, że to wadliwy produkt... JEDNAK NIE!!! Właśnie ten podkład tak ma... Wężyk pompki kończy się przy samej górze aplikatora, dlatego też chcąc wydobyć fluid, który znajduje się w środku warto go postawić na "głowie" i dzięki temu zawartość będzie spływać, lub potrząsnąć kilka razy, tak jak potrząsa się pojemnik z kończącym się ketchupem ;)))


Fluid ma gęstą i stosunkowo tępą konsystencję, więc wystarczy na prawdę niewiele, aby rozprowadzić go po twarzy, szyi  i dekolcie...Podkład bardzo dobrze kryje wszystkie niedoskonałości, a dodatkowo nawilża moją twarz... Nie wiem, czy na lato byłby dobrym rozwiązaniem, bo jest on stosunkowo ciężki, jednakże na jesień czy zimę jest wprost idealny!!!


Rewelacyjnie stapia się z cerą, nie waży się i nie podkreśla suchych skórek... Twarz po jego nałożeniu jest o wiele lepszej kondycji i wygląda wręcz idealnie... Skóra twarzy jest wygładzona i wygląda świeżo i promiennie...


Jestem bardzo zadowolona z trwałości tego produktu... Utrzymuje się przez cały dzień bez konieczności jakichkolwiek poprawek. Dodatkowo nie roluje się, nie zbiera w nieodpowiednich miejscach, a po jego nałożeniu twarz wygląda na świeżą i wypoczętą...

Produkt ten można zakupić za ok. 16zł za 35ml, jednakże warto polować na promocje, bo wtedy można go zakupić jeszcze taniej...

Co o nim sądzicie???

LuxFly

sobota, 18 października 2014

Co gościło na moich paznokciach w miesiącu wrześniu ;)

Dzisiaj moja wena do pisania przekroczyła poziom poniżej zera... Dlatego też zostawiam Was z lekkim postem, którego temat wpadł mi do głowy w momencie pieczenia szarlotki i obserwacji moich paznokci ;)))

W ten sposób prezentuję Wam 5 ulubionych lakierów, które upatrzyłam sobie we wrześniu i namiętnie malowałam nimi moje paznokcie ;)


Nudziaki idealnie wkomponowały się w harmonię pogodową, więc moje paznokcie albo były pomalowane lakierem od Loreal nr 107...


lub Coral Prosilk nr 304


A gdy chwila szaleństwa zagościła w mojej duszy czerwienie dodawały mi powera na nowy dzień... Zresztą jest rzeczą wiadomą, że te kolory są wyjątkowe...


Lakier Bell Air Flow wpada w odcień pomarańczy i pięknie prezentuje się do różnych stylizacji...

Kolejne dwa to moje ukochane Mini MAXy od Eveline


Ten maluszek o nr 848 wtapia w sobie różowe pigmenty...

Natomiast kolejny - nr 8560 to krwista czerwień w pełnej postaci!!!


Życzę Wam udanego weekendu ;)

LuxFly

piątek, 17 października 2014

Przesyłki, przesyłeczki i pewne drobiazgi ;)))

Hej, hej ;)))

Dzisiaj post, za którym sama przepadam ;))) Uwielbiam podglądać nowości ( nie tylko kosmetyczne) bo mogę podpatrzeć coś, na co sama się skuszę ;)))

Ten tydzień obfitował w pewne nowości więc voila...

Już w ubiegłym tygodniu pokazywałam Wam, że wygrałam konkurs organizowany przez Lovely i Moodo.


Po kilku dniach dotarła do mnie przesyłka...


A w niej prezent od Moodo i bardzo praktyczna koszulka z długim rękawem...


oraz kosmetyki od Lovely ;)))


Wśród kosmetyków kolorowych znalazło się coś do podkreślenia oczu...


Do polepszenia wyglądu twarzy...


Mocniejszego zaakcentowania ust...


oraz nadania paznokciom ciekawego wyglądu...


Dalej wpadł w moje ręce mus do ciała od Farmony...


Drewniana szkatułka od Stare Dobre Czasy, która będzie stanowiła idealny organizer na moje szminki ...



Unosił się z niej przepiękny zapach... Otworzyłam i moim oczom ukazał się taki oto widok...


Biała świeczka to zapach bukietu kwiatów...





Natomiast jego przeciwieństwem jest ciężki, intensywny i uzależniający aromat..



Zderzenie dwóch światów...


I wisienkę na torcie stanowią dodatki od I am...



Czy coś z moich nowości przykuło Waszą uwagę???

LuxFly