wtorek, 22 lipca 2014

Bath & Body Works balsam do ciała - Pink Chiffon

O kosmetykach Bath & Body Works aż szumi w blogosferze, a ochy i achy nie ustępują im miejsca...
Nic więc dziwnego, gdy podczas licytacji na spotkaniu krakowskich blogerek zachciałam go tak bardzo, że w końcu stał się w moim posiadaniu...


Balsamy B&BW charakteryzują się ZAPACHEM... To właśnie on pełni czołowe miejsce, a funkcje nawilżające muszą mu je ustąpić...

W cukierkowym, różowym opakowaniu zostało zawarte 88ml kosmetyku który można zakupić za 18zł. Balsam dostępny jest również w pojemności 236ml za 29zł.


W poręcznym pojemniku znajduje się kosmetyk, który wykorzystuje się aż do ostatniej kropli ;) Praktyczny aplikator pozwala na wydostanie się odpowiedniej ilości produktu, a możliwość "postawienia go na głowie" pozwala nam go dozgonnie zużyć...


Zapach balsamu jest nieziemski!!! Najpierw obawiałam się, że będzie to słodka, dziewczęca nuta zapachowa nie pasująca do mojej osoby... Jednak przyjemnie się rozczarowałam, gdyż zapach dojrzewa na skórze niczym przyspieszony okres młodości... Po pierwszej fali wyczuwalnej słodkości, zapach nabiera bardzo kobiecego charakteru... Wyczuwalna jest tu stopiona nuta gruszki w połączeniu z wanilią i delikatnym aromatem kwiatów... Ja tutaj wyczuwam również pewną delikatną nić truskawek, ale zatopionych w bitej śmietanie o aksamitnej i delikatnej nucie...


Jestem pod ogromnym wrażeniem trwałości utrzymywania się zapachu na skórze... Uwielbiam, gdy moja skóra przez kilka godzin tak pięknie pachnie...

Jeśli chodzi o skład kosmetyku to nie jest on ciekawy...

Skład: Aqua, Glycerin, Petrolatum, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Parfum, Dimethicone, Ceteareth-20, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Tocpherol Acetate, Neophentyl Glycol Diheptatonate, Carbomer, Isodecane, Tetrasodium EDTA, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Isopropyl Alcohol, Sodium Hydroxide, BHT, Diazolindyl Urea, Methylparaben, Benzyl Alcohol, Propylparaben, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, CI 16035, CI, 17200, CI 42090.


A co z nawilżeniem???  No właśnie... Nawilżenie ustąpiło miejsce zapachowi i jest to wyczuwalne na skórze... Wchłania się błyskawicznie - pewno za sprawą lekkiej konsystencji, jednak gdy się wchłonie skóra wraca do pierwotnego stanu... Tak delikatne nawilżenie może być pewnym rozwiązaniem na letnie dni, ale czy od balsamu nie oczekujemy czegoś więcej???

 
A jakie kosmetyki od B&BW Wy polecacie??? Bo przyznam, że mimo pewnych mankamentów jestem bardzo ciekawa innych produktów ;)))


LuxFly

9 komentarzy:

  1. ja niestety nic nie miałam z tej firmy, ale bardzo bym chciała żele antybakteryjne :))

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam jeszcze nic z tej firmy,ale poczytam i sprawdze ich ofertę,zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze nic z B&BW, ale słyszałam właśnie o kiepskim nawilżaniu ich balsamów. Niestety sam zapach do mnie nie przemówi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam ale może niedługo
    Zapraszam do mnie http://mojbabskiswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń