wtorek, 25 lutego 2014

Afrykańska kąpiel z Bielendą - Peeling Cukrowy Do Ciała Daktyl & Kokos

Czy można choć na chwilkę w ten zimowy czas przenieść się w gorący kraj, gdzie w blasku zachodu słońca widzimy przechadzające się słonie i otulające nas zapachy egzotycznych roślin???

Mi się to udało, dzięki odmładzającemu cukrowemu peelingowi do ciała firmy Bielenda.

 
Już samo opakowanie przyciąga ciekawość i przenosi nas w piękno, a zarazem dzikość tego miejsca... W 200g. pojemniku znalazła się kwintesencja wspaniałości i charakterystyki Afryki.

Otwierając szczelnie zapakowane wieczko, moim oczom ukazał się zamknięty w pojemniku afrykański zachód słońca...


Jego intensywność w połączeniu z zatopionymi w nim drobinkami cukru wprowadza pewną tajemniczość produktu...

Z jednej strony kosmetyk ukazuje pewność siebie, dzikość i nieokiełzanie... Za sprawą dosyć gęsto zbitej konsystencji, która zaaplikowana na lekko zwilżoną skórę mocno i zdecydowanie ściera nasz naskórek pozostawiając ją zaczerwienioną, ale idealnie wygładzoną i oczyszczoną - do bardziej subtelnej i kremowej wersji, gdzie po nałożeniu na mokrą skórę zmienia się w potulnego i przyjemnego kotka, który sunie po skórze w zdecydowany ale i delikatniejszy sposób, otulając ją głębokim nawilżeniem, miękkością i ujędrnieniem.


Peeling w swoim składzie zawiera wiele cennych olejków np. arganowy, który pozostawia po sobie intensywne nawilżenie ciała i otacza ją niewidzialną, ale mocno wyczuwalną powłoką przywodzącą mi na myśl rozpuszczony wosk... Skóra jest już tak nasycona, że po jego zastosowaniu nie czuję już potrzeby nałożenia na skórę dodatkowych kosmetyków.

Całą orginalność produktu uzupełnia jego niebanalny zapach... Jest on tak zróżnicowany i bogaty, że przy każdym kolejnym użyciu odkrywam kolejne jego składniki.... Dla mnie zawiera w sobie cały wachlarz afrykańskich obrzędów, tradycji i klimatu... Jego intensywna korzenna woń niespotykanych roślin i ziół, łączy się z cukrowym, słodkim zapachem daktyli, kokosu i innych cudowności... Szczypta cynamonu i orientalność nadaje mu niepowtarzalny, ale też specyficzny aromat, który nie każdemu przypadnie do gustu. Kryje się w nim zdecydowanie, dzikość, spontaniczność  i wybuchowość charakterów, które jednego dnia współgrają ze sobą, następnego są oddzielone od siebie niczym kłótnia afrykańskiego temperamentu...


Kosmetyk idealnie sprawdzi się w zimowy czas, dla osób które cenią sobie wyrazistość zapachu i intensywność działania. Po jego zastosowaniu przez kolejny dzień czuję aromat na swoim ciele a gładkość i jędrność skóry jest mocno wyczuwalną cechą.

Kosmetyk można zakupić za ok. 16 zł.

Miałyście okazje już go wypróbować???

Pozdrawiam

LuxFly

6 komentarzy:

  1. Nie znam ale kusisz tą recenzją by kupić go ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze okazji by go wypróbować ale wygląda tak soczyście i smakowicie :D że chyba poszukam u siebie tej wersji peelingu od Bielendy :)
    Opis czyta się jednym tchem - jak ciekawą powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zapewnie mój zmieniony węch uznałby, że to dobry zapach : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj... nie koniecznie ;) jest dosyć specyficzny , ale może i katar by po nim przeszedł ;)

      Usuń