czwartek, 20 lipca 2017

Niezbędnik malucha na wakacyjne podróże

Kochani,

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam moje trzy niezbędne rzeczy, które zawsze zabieram ze sobą wybierając się z moją rodziną na dłuższe czy krótsze wyjazdy. Opuszczę tutaj elementy odzieżowe, apteczne i obuwnicze, ale chcę skupić się na trzech produktach, które sprawiają, że czuję się spokojniejsza o moje dziecko, gdy je mam przy sobie...

Zestaw samoprzylepnych identyfikatorów w formie naklejek na skórę 



Na infopasku zapisujemy numer kontaktowy do nas. Jest to świetne rozwiązanie, gdy udajemy się z dzieckiem na plażę, w góry, czy inne bardziej tłoczne miejsce. Ja wychodzę z założenia, że przezorny zawsze ubezpieczony. Naklejki nie widać pod koszulką synka i mimo tego, że zna on nasze numery, to w sytuacji stresującej może po prostu o nich zapomnieć lub je pomylić, a tak to ma go zawsze przy sobie.




Drugą rzeczą jest Tron czyli jednorazowy nocnik turystyczny. Można go nabyć np.w Rossmannie za ok. 8,50zł.



O samym przeznaczeniu nie będę pisać, bo jest to oczywiste. Muszę Wam przyznać, że jeśli chodzi o podróże, to warto mieć go w pogotowiu, bo z dziećmi bywa różnie. 



I na koniec produkt, który zabezpiecza moje dziecko przed słońcem. Mowa tutaj o piance Lirene SPF 30.




Ten produkt ma w sobie wszystko to, co dzieci kochają na świecie. Ciekawa konsystencja w formie pianki, łatwość aplikacji, a przy tym zapach gumy balonowej! Cóż chcieć więcej? Teraz to mój synek przypomina mi o tym, że jeszcze trzeba się posmarować ;) Lirene wie co dzieci lubią najbardziej ;)



Piankę rozprowadza się bardzo szybko i przyjemnie. Wchłania się natychmiastowo pozostawiając skórę dziecka delikatnie nawilżoną i zmiękczoną. Produkt jest wodoodporny, co długotrwale zabezpiecza delikatną skórę dziecka przed słońcem. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego kosmetyku. Zapłacimy za niego 29,99zł. 



A co u Was znajduje się w niezbędniku wakacyjnym dla dziecka?

Kasia

środa, 19 lipca 2017

Masza i Niedźwiedź - Wydawnictwo Egmont

Bajka "Masza i Niedźwiedź" stała się bardzo popularna zarówno dla tych młodszych, jak i starszych dzieciaczków. Zresztą nie ukrywam, że sama z ogromną przyjemnością zasiadam i oglądam pojawiające się nowe odcinki, które zawsze charakteryzuje pozytywny przekaz pełen humoru i radości. 

Wydawnictwo Egmont również wyszło na przeciw czytelnikom wprowadzając w swojej ofercie pozycje książkowe serii "Masza i Niedźwiedź". Dziś chciałabym zaprezentować Wam dwie nowości...




"Masza i Niedźwiedź. Moje bajeczki o psikusach i psotach"  można  teraz zakupić w cenie promocyjnej za 14,99zł. Jest to zbiór ośmiu historyjek, odpowiadającym odcinkom filmu animowanego, które możemy oglądać na ekranie swoich telewizorów.




Mój synek jako pierwszą książkę chwycił w swoje dłonie właśnie tę pozycję. Duża i przejrzysta czcionka, kolorowe i zabawne ilustracje sprawiają, że można ją przeczytać jednym tchem śmiejąc się przy tym co chwilę ;) Tak to właśnie  u nas wyglądało ;) Dzięki tej pozycji, moje dziecko bez żadnego zachęcania czyta książkę w czasie wakacji ;) A mama jest wniebowzięta ;)



Oprócz tej pozycji warto również zainteresować się "Masza i Niedźwiedź. Witajcie w naszym lesie! Leśne szablony".



Ta pozycja zachęca do kreatywnej zabawy poprzez zawarte w niej 8 szablonów. Szablony można wykorzystać w przeróżny sposób m.in.do ozdabiania kartek, pocztówek, listów, koszulek czy swojego pokoju. 



Kartonowe szablony można odwzorowywać wielokrotnie ucząc się przy tym rysowania. Jak dla mnie super pomysł! 

Co sądzicie o tych nowościach?

Kasia 

wtorek, 18 lipca 2017

Kilka słów o produktach Lovely - paleta trzech rozświetlaczy do konturowania twarzy

Witajcie ;)

Kilka dni temu pisałam Wam o mojej ulubionej pomadce na tegoroczne lato. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o kolejnym, znakomitym odkryciu od marki Lovely. Ostatnimi czasy jestem zauroczona tą firmą. Mają świetne produkty do makijażu i to w bardzo przystępnych cenach. 


Nowoczesna paleta rozświetlaczy Lovely Nobody`s Perfect But Me inspirowana jest produktem marki The Balm i świetnie nadaje się do wykonania strobingu, który tak podbił serca większości kobiet ;) Składa się ona z 3 odcieni rozświetlaczy, którymi możemy idealnie modelować i rozświetlać twarz.


Otwierając urocze, kartonowe pudełeczko na magnes naszym oczom ukazują się trzy okrągłe wkłady o pudrowej konsystencji. 


Pierwszy wkład nazwany przez producenta Gold Highlighter jest najbardziej uniwersalny. To ładny, jasny odcień szampana. Po nałożeniu na skórę daje cudny efekt tafli delikatnie rozświetlając twarz. Świetnie sprawdza się nie tylko jako rozświetlacz na policzki, ale także jako cień do powiek.

Kolejny to Rose Highlighter. Polubiłam go jako róż do policzków. Jego matowa baza o neutralnym, przygaszonym odcieniu sprawdzi się w tym celu rewelacyjnie i będzie pasowała do większości makijaży oraz pięknie podkreśli policzki nawet na co dzień. Jest trochę bardziej pudrowy od pozostałych dwóch wkładów przez co najbardziej się pyli podczas nabierania na pędzel.

Chocolate Highlighter to odcień głębokiego, brązowego złota. Daje naprawdę mocny kolor i piękny złoty blask. Z tego powodu polecałabym go raczej jako cień do powiek lub do delikatnego muśnięcia skóry latem by podkreślić opaleniznę. 


Cała paletka bardzo przypadła mi do gustu i stała się jedną z moich ulubionych ;)

A Wy co o niej sądzicie? Podoba Wam się?

Kasia

poniedziałek, 17 lipca 2017

Morskie głębiny w kosmetykach? - tylko z Lirene Mineral Collection

Pamiętacie jak jakiś czas temu pokazywałam Wam śliczną przesyłkę od marki Lirene?  To właśnie tam znalazłam kosmetyki, które zabrałam ze sobą na wakacje ;) Dziś chciałabym troszkę więcej Wam o nich opowiedzieć ;)



Czerpiąc inspiracje z sił natury, zespół Ekspertek Lirene stworzył linię balsamów Mineral Collection, których formuły zawierają starannie dobrane składniki aktywne, takie jak minerały z Morza Martwego, Koral Morski czy Jedwab Morski. Balsamy i mgiełka doskonale pielęgnują skórę ciała, nadając jej aksamitną gładkość i pozostawiając subtelny, świeży zapach.

Lekki balsam odżywczy do ciała zamknięty jest w przyjemnej dla oka tubce o pojemności 200 ml z zachowaniem świeżej i morskiej kolorystyce ;)



Jego konsystencja jest bardzo lekka i aksamitna, która stanowi idealne rozwiązanie na ten letni czas. Dodatkowo balsam wchłania się natychmiastowo otulając nasze ciało delikatnym nawilżeniem i przyjemnym, lekkim i subtelnym aromatem. 



Aksamitność aplikacji potęgują zawarte w nim niewielkie granulki, które w zetknięciu ze skorą rozpuszczają się i uwalniają swoje właściwości pielęgnacyjne. Skóra po jego zastosowaniu jest wygładzona, delikatnie nawilżona i ujędrniona. 



Balsam świetnie się spisuje w różnych sytuacjach, a jego cena 15,99zł jest godna polecenia. Ja stosuję go zarówno rano jak i wieczorem. Ale powiem Wam szczerze, że zachwycił mnie po zażyciu kąpieli słonecznych. Lekko zaczerwieniona skóra została ukojona dzięki temu kosmetykowi. Schłodził i nawilżył miejsca podrażnione dając ukojenie moim ramionom... Jestem naprawdę pod wrażeniem tego kosmetyku ;)

Drugim kosmetykiem jest olejkowa mgiełka do ciała zamknięta w 195ml opakowaniu z atomizerem.



Jako, że jest to produkt dwufazowy przed użyciem należy nim wstrząsnąć, a następnie aplikować go na ciało. Przed użyciem zastanawiałam się, czy nie będzie on za tłusty na ten letni czas, ale bardzo się myliłam. Mgiełkę rozprowadza się bardzo szybko, wchłania się natychmiastowo i mam wrażenie, że jest jeszcze bardziej delikatna niż lekki balsam do ciała.



Jego zapach jest bardzo zbliżony do swojego poprzednika - lekki, świeży, delikatny, ale... No właśnie - spodziewałam się tutaj czegoś bardziej wakacyjnego i dłużej pachnącego. W tym przypadku wyczuwam tylko aromat podczas aplikacji, później gdzieś się ulatnia, a szkoda, bo nastawiłam się, że otuli on swoim aromatem moje ciało na długi czas. Jeśli chodzi o samo działanie produktu to jestem na tak. Olejkowa mgiełka nie pozostawia po sobie lepkiej warstwy na skórze, subtelnie nawilża i rozświetla moje ciało. Cena produktu to ok. 19,99zł.



Produkty Lirene z linii Mineral Collection to był świetny wybór na lato. Jestem z nich zadowolona i polecam osobom chcącym delikatnych, nawilżających produktów na ten wakacyjny czas ;)

Szczęśliwego dnia!

Kasia

piątek, 14 lipca 2017

Baby haul - czyli co kupiłam dla dziecka na wyprzedaży

Czas wyprzedaży trwa w najlepsze. Jest to dla mnie okazja do uzupełnienia szafy mojego dziecka, który rośnie z prędkością światła i co 2 -3 miesiące rzeczy są już za małe. Nauczona doświadczeniem kupuję większe rozmiary, bo wtedy starczają one na dłużej, a okazjonalne ceny stanowią dla mnie super sposób na kupienie większej ilości ubrań. 

Chodząc po sklepach troszkę byłam zrezygnowana jeśli chodzi o wybór i kolorystykę ubrań w rozmiarach 134 - 140 cm. Wszystko takie smutne i mdłe...

Nie bez powodu udałam się do Tesco. Tam w F&F zawsze mają ciekawe ubrania dla dzieciaków. I tym razem też się nie zawiodłam...

Zacznę od kilku par spodenek, które były niezbędnym elementem moich zakupów.




Jedna para cienkich długich spodni...


oraz kilka koszulek... Rozpocznę od tych z bohaterami Avengers i Batmanem - wiadomo dlaczego ;)




oraz pozostałych...




Mam zamiar jeszcze poszperać w wyprzedażowym świecie ubrań, więc spodziewajcie się kolejnych wpisów z tej tematyki - zresztą tradycyjnie jak przy każdym wyprzedażowym sezonie ;)

Całuski ;)

Kasia

czwartek, 13 lipca 2017

Kilka słów o produktach Lovely - matowa płynna pomadka do ust K*Lips

Kochani,

Lato to czas, gdzie lubię stawiać na delikatny makijaż z subtelnym podkreśleniem ust i konturów twarzy. Obecnie hitem są dla mnie dwa produkty marki Lovely, które stosuję z wielkim uwielbieniem ;)

Oba kosmetyki zakupiłam podczas promocji w Rossmannie, a jeśli jesteście ciekawi, jakie inne perełki wtedy jeszcze zakupiłam, to odsyłam Was do tego posta.


Rozpocznę od zestawu K * Lips, który wzbudził wiele kontrowersji w związku z podróbką do słynnej marki Kylie Cosmetics. Oczywiście u mnie ciekawość zwyciężyła i tak w posiadaniu znalazł się zestaw, który składa się z matowej płynnej pomadki oraz konturówki do ust. Ja wybrałam odcień nr 2 Pink Poison. Za zestaw zapłacimy ok. 19,99zł. 



Już po pierwszej aplikacji zrodziła się między nami miłość... Odcień idealnie do mnie pasuje, a ja czuję się w nim świetnie! 

Konturówka jest miękka i z ogromną łatwości obrysowuje się nią kontury ust.




Natomiast numerem jeden stała się matowa pomadka za którą przepadam! Aplikuje się ją identycznie jak tradycyjne błyszczyki. Bez problemu się ją rozprowadza, a usta po kilku sekundach stają się matowe i pełne koloru. 




Po nałożeniu produktu byłam pod wrażeniem jej pigmentacji. Aplikator lekko sunie po nich nadając ustom odpowiedniego koloru. Jej trwałość jest całkiem przyzwoita, choć spodziewałam się, że będzie utrzymywała się o wiele dłużej. Zjada się w bardzo subtelny sposób, a nałożenie kolejnej warstwy nie stanowi tu problemu - kolor nie ciemnieje, a mat na ustach nie marszczy się ani nie grudkuje. 



Ja jestem nią oczarowana, co świadczy o tym częstotliwość jej nakładania ;) 
Już niebawem opowiem Wam o paletce do konturowania twarzy marki Lovely, którą również jestem oczarowana ;)

A Wy znacie tę pomadkę? Co o niej sądzicie?

Udanego dnia ;)

Kasia

środa, 12 lipca 2017

Z tymi książkami nie można się nudzić - MINIONKI od Wydawnictwa Egmont

Wakacje to czas nowych przygód i poznawanie świata wszystkimi zmysłami... Są jednak takie dni, które spędza się w domu, a wtedy każdy kto ma dzieci wie, jak działa ich wyobraźnia i jakie pomysły przychodzą do głowy ;) Aby nie słyszeć... Mamo... Nudzi mi się... Mam dla Was świetne rozwiązanie od Wydawnictwa Egmont, a są nimi książki pełne zagadek, naklejek i łamigłówek nawiązujące do najnowszej ekranizacji bajki Minionki".



Gru, Dru i minionki. Książka z tatuażami od razu została schwytana przez mojego synka, a wybrany tatuaż znalazł swoje miejsce na przedramieniu - w końcu są wakacje ;)


Oprócz tatuaży każda strona książki zaprasza do podejmowania przeróżnych wyzwań. Projektowanie, rysowanie, rozwijanie swojej kreatywności i pomysłowości - tutaj wszystko jest możliwe ;) Moje dziecko pokochało tę książkę i sięga po nią nie tylko, gdy jest brzydka pogoda ;)



Ta pozycja została przez mojego synka "połknięta" jednym tchem. Ogromna ilość łamigłówek, quziów, zagadek pozwala cieszyć się jej zawartością i zachwyca swoją różnorodnością po odwróceniu kolejnej strony.




Na zakończenie świetnej zabawy jest wyjątkowe zadanie - należy złożyć model Clive’a - wiernego robota należącego do Balthazara Bratta, słynnego superłotra. Wystarczy trochę pogłówkować i model Clive’a będzie gotowy ;)


Ostatnią książeczką jest Gru, Dru i minionki. 1000 naklejek.


1000 naklejek pełni nie lada wyzwanie ;) Książka fantastycznie sprawdza się w swoim przeznaczeniu - nie tylko dla naklejkowych maniaków ;) Oprócz naklejek, które nie ukrywajmy stanowią główne przeznaczenie tej pozycji, znajdują się przeróżne zadania do wykonania, a ich pomysłowość pozwala świetnie się bawić całej rodzinie np. stworzony z naklejek układ taneczny pozwolił nam nauczyć się tej choreografii i zrobić zawody - kto najlepiej odtworzy układ ;)



Jestem pod ogromnym wrażeniem minionkowej zabawy, która pozwala spędzać wolny czas w kreatywny sposób. 

A Wy co sądzicie o tych książkach?

 Pozdrawiam ;)

Kasia